07 lipca 2018, 23:10 Komentuj (0)

I znowu. Człowiek się cieszy, wyczekuje spotkania. Ma wrażenie, że szczęście w końcu się do niej uśmiechnęło. Że w końcu zacznie się wszystko układać. Że to ten jedyny? I tym razem na pewno już się uda. Bo przecież są dla siebie stworzeni - dlaczego zatem tak się unikają? Czy nie można tak po prostu? Ona widzi w jego oczach radość, gdy przypadkiem jego wzrok spocznie na niej. Znają się już kilka lat, od pierwszego spotkania wpadli sobie w oko. Ona to czuła. Ale losy potoczyły się inaczej. Potem ona była z kimś, a on z inną. Teraz wróciło. Ale co niby miało wrócić - jak ona każdego dnia zauroczona jest w kim innym? Raz opowiada o J., raz o M., innym razem o M. O co w tym wszystkim chodzi? Czy ona nie może zdecydować, postawić wszystko na jedną kartę - tylko myśli jej skaczą z kwiatka na kwiatek? No ale wracając do początku - cieszy się, wyczekuje. Budzi się rano szczęśliwa z ogromnym przekonaniem, że tym razem to już na pewno się uda. Snuje wyobrażenia jak będzie wyglądać ich spotkanie. Przygotowuje się, robi zakupy. I jeb! Wyjazd odwołany. Jak grom z jasnego nieba. I znowu. I kurwa znowu się zjebało, gdy była czegoś tak absolutnie pewna. Ileż można?

archiwum

  • 2018

  • lipiec
  • © 2003-2007 copyright ownlog.com